szkic wpisu leżał od końca lipca, pogoda jeszcze nie przeszkadza w publikacji ;)
Gdy tylko zobaczyłem w jednym ze sklepów wielkopowierzchniowych puszki Rodenbach Fruitage wiedziałem od razu dwie rzeczy:
1 – raczej nie będzie to sensowne do wypicia solo, zwłaszcza jeśli się mocno ceni Rodenbacha,
2- ale jako mixer już sprawdzi się znakomicie.
I rzeczywiście, przeczucie mnie nie zawiodło.
Czym jest Rodenbach Fruitage? Mix 25% uczciwego Rodenbacha z 75% młodego Rodenbacha. Do tego dodawane są wiśnie i czarny bez. Mocno schłodzone, na lato, dla Amerykanów – może być ciekawą opcją. My nie możemy narzekać na dostępność Rodenbacha w każdej maści i formie, więc sensowność jest znikoma. Chyba, że zamierzamy coś pokombinować.

Co zatem proponuję?
- 30 ml Martini Fiero
- top up Rodenbach Fruitage
- przybranie – czerwona porzeczka
Ot i wszystko. Prościej się nie da. Wrzucamy czerwoną porzeczkę do schłodzonego gobletu, rozgniatamy, na to Martini Fiero, dolewamy Rodenbach Fruitage. Przybieramy gałązką porzeczki.
Jeżeli przeszkadzają nam nasionka porzeczki, możemy ją rozgnieść w shakerze, wytrząść na lodzie z Martinie i przelać przez sitko do szkła. Aczkolwiek wg mnie dodają przyjemnej tekstury i cierpkości.

Wygląd: prawilnie rubinowe, opalizujące z różową pianą.
Aromat: kwaskowatość czerwonych porzeczek, czerwona pomarańcz, w tle delikatne nuty dzikie i fenolowe. Słodowość w tle zdecydowanie karmelowa. Kwaskowate, rześkie, orzeźwiające.
Smak: Motyw przewodni kwaskowato-cierpki z cytrusową goryczką z Martini Fiero. Porzeczka plus piwo zaowocowało kwaskowatością, pojawia się lekka dzikość z fermentacji. Słodowa kontra zwiększa pełnię. Po rozgryzieniu pestki przyjemna cierpkość. Znowu – rześkie, orzeźwiające, owocowe, kojarzy się z latem.

Całkiem przyjemna odmiana dla Aperol Spritz. Nic nie szkodzi wrzucić dodatkowo na lód i cieszyć się końcówką cieplejszej pory roku.