Publicystyka 0

3 największe błędy

popełniane przy wprowadzaniu do świata piwa rzemieślniczego

Trafiłem wczoraj na świetny artykuł Johna W. Mitchella opublikowany na CraftBeer.com pod tytułem „3 Biggest Mistakes When Introducing Someone to Craft Beer”. Stąd też, oczywiście, i tytuł mojego wpisu.

Osobiście mam kilka przemyśleń na temat samego zjawiska, z którym niewątpliwie spotykamy się praktycznie codziennie. Jakiś czas temu popełniłem całkiem popularny wpis – Akolici „kraftu”. Z pewnych przyczyn, zapewne tych samych co przy każdym innym dobrze droższym od standardu, piwo rzemieślnicze traktowane bywa z nabożną wręcz czcią, co uwidacznia się w wielu płomiennych dyskusjach. I z adekwatnym do tego podejścia zelotyzmem jest przedstawiane osobom nie wciągniętym w ten konkretny produkt. Na mnie takie podejście działa jak płachta na byka, niezależnie od tematyki. Biorąc pod uwagę, że jestem dumnym synem swojego narodu to myślę, że nie tylko na mnie. Inną rzeczą jest, że to domena nie tylko naszego fragmentu rynku. Przerabiałem dokładnie takie same dyskusje i w kwestiach muzycznych (nieśmiertelne „dozbieraj i kup lampę”), motocyklowych jak i teraz piwnych. Jakie są więc główne zarzuty po obu stronach Wielkiej Wody?

Zarzut pierwszy – „Over Geeking it”

Nikt, absolutnie nikt nie lubi pretensjonalności i zbytniego zadęcia. Traktowanie tematu z pozycji domniemanej wyższości („Kraftowa rasa panów” kontra „brudne eurolagerowe wsioki”) to najkrótsza droga do zrażenia kogoś bufonadą. Przekrój piw rzemieślniczych jest nieprawdopodobnie szeroki i spokojnie można znaleźć piwa, które nie będą terapią szokową. Zarówno pod względem smaku jak i ceny. Sour ale leżakowany w beczce o rynkowej wartości powyżej 100pln za butelkę 0,75l może być niesamowitym osiągnięciem piwowarskiego kunsztu i rzemiosła, ale czy będzie odpowiedni do zainteresowania? Pamiętajmy, że jest coś takiego jak smak nabyty, coś czego uczymy się z czasem i wymaga często wielu podejść.

Podoba mi się podejście, że we własnym piwnym towarzystwie możemy cudować do woli i analizować do bólu poszczególne części składowe smaku i aromatu, ale jeżeli chcemy snuć opowieść komuś spoza kręgu pasjonatów to wypadałoby jednak to robić w prosty i przystępny sposób. Zresztą, w końcu jeżeli nie umiemy czegoś prosto wytłumaczyć to oznacza tylko i wyłącznie, że sami tego nie rozumiemy.

Zarzut drugi – „Starting with Your Favorite IPA”

I tutaj pojawia się bardzo ciekawe stwierdzenie – bardzo często, jeżeli ktoś mówi, że nie lubi piw rzemieślniczych to oznacza, że tak naprawdę nie lubi IPA. Jasne, że IPA są turbo popularne. Jasne, że są odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki i pewnie najłatwiej je kupić. Ale nie oznacza to od razu, że jest to doskonały pierwszy wybór. Mamy bogactwo porterów, stoutów, mniej chmielonych Ale. Czemu tego nie wykorzystać? Terapia szokowa nie jest szczególnie wskazana.

Zarzut trzeci – „Forgetting to Share the Powerful Story of Craft Beer”

Powiedzmy, że w USA to jest już kilkadziesiąt lat zabawy. U nas, jeżeli chodzi o samą kwestię browarów, raptem kilka. Ale nie można zapominać skąd to wszystko się wzięło. Praktycznie wszyscy w branży znamy się od lat, wszyscy zaczynaliśmy czy to na Browar.biz czy Piwo.org i zabaw w piwowarstwo domowe. Dodatkowo fajnie by było, gdyby historia jednak była pozytywna. Opowiadała o pasji i spełnianiu swoich marzeń, a nie ustawianiu od razu w opozycji i wciąganiu na sztandar bojowych haseł „walki z koncernowym okupantem”. Bardzo szybko może się to skończyć odpowiedzią „w dupie mam twoją walkę człowieku, mnie interesuje czy produkt jest dobry i warty swojej ceny, a nie pierdolety”. I taki człowiek ma rację. Ideologia nie może przysłaniać zdroworozsądkowego podejścia. W dobie powrotów rzemiosła, tradycyjnych metod wytwarzania, slow food itp. naprawdę mamy o czym pisać i mówić i to właśnie w kontekście piwa.

Warto zapoznać się z oryginalnym tekstem z podanego na początku linka, natomiast tak jak przy każdej takiej okazji małe podsumowanie. Nie dajmy siebie zwariować, podejście „cokolwiek ist Krieg” jest dobra jak ma się kilkanaście lat i burzę hormonów. A piwo jest dozwolone od 18 roku życia, więc powinno się już trochę więcej myśleć. Jeżeli chcemy kogoś zainteresować tematem, warto to robić subtelnie i ze smakiem. Nie na zasadzie Shock and Awe.

Przy czym jak zauważył to Matt Brynildson z Firestone Walker na warsztatach podczas Brau Beviale, paradoksalnie, czasami świetnym wyborem jest doskonale zbalansowana Imperialna IPA w której słodycz równoważy mocniejsze chmielenie, ale jednocześnie aromat bucha cytrusami i owocami tropikalnymi. Któż to może wiedzieć, trzeba samemu próbować na podstawie własnej wiedzy i doświadczeń ;)

You Might Also Like